Picture of Magda Krzyżanowska Mierzewska
Magda Krzyżanowska Mierzewska

 | 

Zanim zapłonę świętym oburzeniem: uwagi na tle sprawy Pana Piotra Niemczyka 

sprawa-piotr-niemczyk

W ostatnich dniach opinię publiczną zainteresowała sprawa Pana Piotra Niemczyka –
w której ostatecznie Rzecznik Praw Obywatelskich wniosła kasację na jego korzyść do Sądu Najwyższego.

Sprawa karna przeciwko niemu i kilkunastu innym osobom została skierowana przez sąd rejonowy do rozpoznania w trybie nakazowym przewidzianym w kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia.  Oskarżenie dotyczyło blokowania przez Ostatnie Pokolenie ruchu drogowego w maju 2025 r. w Warszawie. Blokada ta była zamierzona przez organizatorów jako manifestacja mająca zwrócić uwagę opinii publicznej na dramatyczne dla ludzkości konsekwencje zmian klimatycznych;  te, które już nastąpiły, i te, jeszcze poważniejsze, które mogą nastąpić – jeżeli władze polityczne w Polsce nadal będą problem lekceważyć. 

Sprawa Pana Piotra Niemczyka

Pan Piotr Niemczyk – razem z innymi uczestnikami manifestacji  – został uznany za winnego blokowania drogi i nieprzestrzegania poleceń policji, która ochraniała to legalne zgromadzenie. Sąd skazał go na karę ograniczenia wolności w formie wykonywania prac społecznych w wymiarze 30 godzin.   

Sprawa stała się znana szerokiej opinii publicznej po tym, jak w sierpniu 2026 funkcjonariusze policji stawili się w jego mieszkaniu, aby doprowadzić go do zakładu karnego.  Okazało się bowiem, że w tak zwanym międzyczasie sąd został powiadomiony, że Pan Piotr Niemczyk nie podjął wykonywania kary ograniczenia wolności w formie określonej przez sąd. To z kolei zobligowało sąd do zarządzenia tzw. zastępczego wykonania kary ograniczenia wolności przez osadzenie w areszcie na podstawie art. 23 kodeksu wykroczeń.  

Dostępne relacje prasowe co do stanu faktycznego nie pozwalają zewnętrznym obserwatorom na ustalenie stanu faktycznego ze stuprocentową pewnością.  Nie wiemy, z jakich powodów skazany nie skorzystał z oferowanych przez prawo możliwości uniknięcia skutków wydanego w trybie nakazowym wyroku.  Wiemy na pewno, że nie skorzystał z możliwości złożenia sprzeciwu od wyroku zaocznego. Tu i ówdzie pojawiły się informacje, że tego nie uczynił, gdyż  w czasie, kiedy wyrok mógł mu zostać doręczony, leżał w szpitalu, i wyrok nie został mu doręczony.  Taka wersja wydarzeń została przedstawiona przez Towarzystwo Dziennikarskie.

Sygnatariusze oświadczenia Towarzystwa w obronie skazanego wzywali do obrony Pana Piotra Niemczyka, gdyż został on „pozbawiony prawa do obrony” – zapewne na skutek wydania wyroku nakazowego, bez publicznej rozprawy i na posiedzeniu w jednoosobowym składzie. 

Jednocześnie jednak z innych źródeł mogliśmy się dowiedzieć, że nieskorzystanie z uprawnień procesowych i niepodporządkowanie się wyrokowi było zamierzone; w istocie bowiem zamiarem Pana Niemczyka miało być zwrócenie uwagi opinii publicznej na wadliwą praktykę wydawania przez sądy wyroków nakazowych. W takiej wersji wydarzeń miałby świadomie doprowadzić do swojego aresztowania protestując przeciwko tego rodzaju metodzie rozstrzygania o odpowiedzialności.

„(…). To sytuacja, w której jeden sędzia wydaje wyrok ws. odpowiedzialności represyjnej obywatela zza własnego biurka, bazując na aktach sprawy.” – powiedział jeden z warszawskich adwokatów.   

Z kolei sygnatariusze listu w obronie Pana Niemczyka, podpisanego przez byłych więźniów politycznych w czasach PRLu, wyrazili pogląd ogólny, że  „postępowanie nakazowe narusza postanowienie art. 45 Konstytucji dotyczące jawności procesu”. (…) Uważamy, że czas najwyższy zmienić absurdalne przepisy prawa pozwalające zamykać do więzienia ludzi działających w słusznej sprawie.” 

Z niejakim trudem powstrzymam się od kostycznej uwagi, że kwestionowane przepisy proceduralne dotyczące wyroków nakazowych pozwalają na zamykanie do więzienia także ludzi, którzy popełnili przestępstwa.   Spróbujemy jedynie ocenić sprawę – tak jak ją znamy z relacji w mediach i z informacji o kasacji, wniesionej ostatecznie w dniu 11 września 2026 przez Rzecznik Praw Obywatelskich – z punktu widzenia standardu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Standard strasburski

W rozumieniu Trybunału w Strasburgu dostęp do sądu wyposażonego w ustrojowe gwarancje niezawisłości i niezależności jest podstawowym prawem człowieka, gwarantowanym przez Art. 6 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Nie wystarczy jednak, aby ustrojowa pozycja organu orzekającego o zasadności oskarżenia w sprawie karnej (dla uproszczenia przyjmiemy dla potrzeb niniejszego tekstu, że taką jest także sprawa o wykroczenie) zapewniała jego bezstronność i niezależność; konieczne jest także, aby postępowanie toczyło się według określonych reguł składających się na pojęcie „rzetelnego procesu”. Jedną z tych reguł jest przeprowadzenie przez sąd ustnej i publicznej rozprawy, w ramach której oskarżony może przedstawić sądowi wyjaśnienia i argumenty na swoja obronę, zapoznać się z dowodami oskarżyciela wskazującymi na sprawstwo i uczestniczyć w przesłuchaniu świadków (zob. np. ETPCz, Jussila v. Finland [GC], nr 73053/01, § 40). 

Nie ulega wątpliwości, że w sprawach prowadzonych w oparciu o przepisy o wyroku nakazowym żaden z tych wymogów nie jest spełniony.  Art. 93 par. 1 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia przewiduje bowiem, że w takiej sprawie sąd orzeka na posiedzeniu, bez udziału stron.  Zgodnie z par. 2 tego samego przepisu, orzekanie w postępowaniu nakazowym może nastąpić, jeżeli „okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Wydając wyrok nakazowy, sąd uznaje za ujawnione dowody dołączone do wniosku o ukaranie” – czyli przyjmuje twierdzenia oskarżyciela za udowodnione w oparciu o przedstawione przez oskarżenie dowody, przy czym obwiniony nie ma możliwości ich kwestionowania. 

Jednakże do spełnienia standardu strasburskiego wystarczy, że wyrok wydany w takim postępowaniu osoba skazana może podważyć.  Obojętny jest przy tym charakter procedury, w jakiej takie zakwestionowanie wyroki może nastąpić pod rządami prawa krajowego. Istotne jest jedynie to, aby istota sprawy, czyli orzekanie o odpowiedzialności karnej domniemanego sprawcy na podstawie ustalonego przez sąd w rzetelnym postępowaniu dowodowym stanu faktycznego, było prowadzone na nowo, przez sąd niezawisły, niezależny, bezstronny – i z zachowaniem wszystkich gwarancji procesowych. 

Taką możliwość prawo polskie oferuje.  Pod rządami kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia doręczenie wyroku nakazowego skazanemu przez sąd jest obowiązkowe, ma więc on/a zagwarantowany prawem sposób dowiedzenia się, że wyrok został wydany.   Wniesienie sprzeciwu w terminie siedmiu dni od doręczenia powoduje, że wyrok nakazowy przestaje istnieć (traci moc).  Ponadto stosowny przepis art. 506 par. 6 kodeksu postępowania karnego, który znajduje zastosowanie w postępowaniu nakazowym o wykroczenia, expressis verbis przypomina sadowi prowadzącemu sprawę na nowo, że nie jest związany treścią wyroku nakazowego. 

To prawda, że siedmiodniowy termin na wniesienie sprzeciwu jest krótki. Jednakże całość regulacji wydaje się wskazywać na to, że dostęp do sądu rozpoznającego sprawę, przypomnijmy, od nowa, tak, jakby wyrok nakazowy nie istniał – zapewnia ona skazanemu w sposób nieobciążony formalizmem i trudnymi do spełnienia warunkami. 

Poza tym nie należy tracić z pola widzenia faktu, że postępowanie nakazowe służy także istotnemu dla praw człowieka celowi, mianowicie skróceniu czasu trwania postępowań sądowych w sprawach o wykroczenia, uproszczeniu tych postępowań i odciążeniu wymiaru sprawiedliwości.  O tym, że sąd w Polsce statystycznie rzecz biorąc działają przewlekle i nie rozpoznają spraw „w rozsądnym terminie”, nie trzeba niestety nikogo przekonywać – cel ów zatem nie jest wymierzony przeciwko obywatelom. 

Wątpliwości co do czynu i notatka policjanta

W dyskusji dotyczącej sprawy Pana Niemczyka postawiono jednak istotne zarzuty dotyczące niezgodności z prawem decyzji o skierowaniu jego i współoskarżonych sprawy do rozpoznania w postępowaniu nakazowym, powtórzone z naciskiem w kasacji wniesionej przez RPO.  Z okoliczności sprawy miało bowiem wynikać, że okoliczności stanu faktycznego, a zwłaszcza wina obwinionego – czyli, upraszczając dla potrzeb tekstu – to, czy popełnił zarzucany mu czyn, budziło wątpliwości. W szczególności sam obwiniony miał nie blokować drogi, a jedynie stać na obrzeżu jezdni z transparentem.

Rzecznik Praw Obywatelskich podnosi zatem w kasacji rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku:

„naruszenie przepisów prawa procesowego – art. 93 § 2 k.p.w., które polegało to na przyjęciu, że wina i okoliczności czynów przypisanych obwinionemu nie budzą wątpliwości, co doprowadziło do wydania wyroku nakazowego. Tymczasem dowody dołączone do wniosku o ukaranie nie tylko nie wspierają w wymaganym, niebudzącym wątpliwości stopniu, tezy zarzutu objętego tym wnioskiem, lecz tezę tę podważają. W konsekwencji sąd powinien [był] skierować sprawę do rozpoznania na rozprawie w celu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości co do okoliczności czynów i winy obwinionego.” 

Dodatkowo istotne jest, że dowody w sprawie zebrała policja i przedstawiła je sądowi działając jako oskarżyciel.  Z informacji podanych przez RPO wynika, że „[o]bwiniony złożył wyjaśnienia na piśmie, w których nie przyznał się do zarzucanych czynów. Wskazał, że materiał z kamer nasobnych potwierdza bezzasadność zarzutów w stosunku do niego i zadeklarował gotowość złożenia wyjaśnień ustnych przed sądem.”  

Warto zatem przypomnieć, że w sprawie, w której zarzucane przestępstwo zostało zaobserwowanie przez funkcjonariuszy państwa, a obserwacje tych funkcjonariuszy stanowiły zasadniczą podstawę skazania, Trybunał strasburski podkreślił, że przeprowadzenie rozprawy i przesłuchanie osoby oskarżonej może mieć zasadnicze znaczenie dla ochrony jej interesów, ponieważ pozwala poddać weryfikacji wiarygodność ustaleń przedłożonych sądowi przez funkcjonariuszy.   

Kwestionowanie przez obwinionego/oskarżonego ustaleń dokonanych przez policję dotyczących popełnienia przez niego przestępstwa, co do zasady uzasadnia przeprowadzenie postępowania kontradyktoryjnego umożliwiającego skarżącemu poddanie w wątpliwość wiarygodności ustaleń funkcjonariusza.  (zob. np. ETPCz, Milenović przeciwko Słowenii, nr 11411/11, § 32, 28 lutego 2013 r.).

Podobnie w sprawie, w której jedynym świadkiem oskarżenia był funkcjonariusz policji, ale skazana nie została ani poinformowana, ani wezwana na rozprawę, na której był on przesłuchiwany przez sąd, i nie miała zatem możliwości kwestionowania jego zeznań – już sam ten fakt – mimo przeprowadzenia publicznej rozprawy – skłonił Trybunał do konkluzji, że prawo do rzetelnego procesu zostało naruszone (zob. np. ETPCz, Mesesnel przeciwko Słowenii, nr. 22163/08, § 39, 28 lutego 2013). 

Ponadto w dyskusji na temat sprawy Pana Niemczyka w mediach społecznościowych podnoszono argument, wskazujący na istnienie po stronie sądów tendencji do zbyt łatwego, jeżeli nie wprost bezkrytycznego dawania wiary twierdzeniom, zawartych w dowodach o charakterze „notatki policyjnej”, składanych w sprawach o wykroczenia.  Nie dysponujemy dowodami innymi niż anegdotyczne, ale funkcjonowanie takiego argumentu w sferze publicznej wydaje się wskazywać na niski stopień zaufania do zdolności wymiaru sprawiedliwości do krytycznej oceny tego rodzaju dowodów. 

Zanim zapłonę świętym oburzeniem

Podsumowując, sposób zastosowania przepisów dotyczących trybu nakazowego w sprawach o wykroczenia w sprawie Pana Niemczyka istotnie wydaje się zasługiwać na krytykę, ale wbrew kategorycznemu poglądowi wyrażonemu w liście otwartym byłych więźniów politycznych – nie jest tak, że już samo istnienie trybu nakazowego pod rządami kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia narusza standard strasburski co do rzetelności postępowania.   

Na koniec zauważę, że dla oceny całości sprawy nie bez znaczenia jest to, czego nie możemy się dowiedzieć z relacji prasowych: czy Pan Piotr Niemczyk świadomie nie skorzystał z dostępnych instrumentów procesowych dla obrony swoich praw (nie złożył bowiem także zażalenia na postanowienie sądu o zastępczym wykonaniu kary ograniczenia wolności), czy też nastąpiło to przez nieuwagę czy lekceważenie prawa.  

Jeżeli z nich nie skorzystał świadomie, pragnąc zwrócić uwagę opinii publicznej na wadliwie jego zdaniem działający mechanizm wydawania wyroków nakazowych – przypomnę, że koncepcja nieposłuszeństwa obywatelskiego zakłada, że świadomie łamiemy prawo w celu, który uznajemy za szlachetny – ale jesteśmy gotowi ponieść konsekwencje owego nieposłuszeństwa. Tak uczynił Pan Paweł Kasprzak z Obywateli RP, który karę aresztu nałożoną nań przez sąd w takich samych okolicznościach odsiedział w całości. 

Jeżeli zaś nie skorzystał z nich z innych powodów – powstaje pytanie, jakie to były powody, na które to pytanie również rada bym znać odpowiedź. Gdyby zaś przyczyną nieskorzystania z tych instrumentów miało być lekceważenie prawa – trudno mi dzielić szlachetne oburzenie sygnatariuszy obu wspomnianych listów w jego obronie.  Nie da się bowiem rozsądnie przypisać Panu Niemczykowi nieporadności, która by mogła tłumaczyć nieumiejętność skorzystania z dostępnych instrumentów obrony swoich praw. Prawo jest grą społeczną, w którą trzeba chcieć grać. Z całym należnym szacunkiem:  odmowa uczestnictwa w grze według jej reguł, która w niniejszej sprawie spotyka się głównie  z nieco uproszczoną reakcją w postaci szlachetnego oburzenia szanowanych osób –  nie wydaje mi się zasługiwać na strzeliste akty uznania.